Hej, hej kochani!!!!
Jak widać piszę w środku tygodnia, więc nie jest źle:)
Powiedziałabym nawet, że bardzo dobrze (och, odpukuję, żeby nie zapeszyć), bo miałam czas na lekturę i spokojną herbatkę - a to w środku tygodnia nie zdarza mi się często!
Korzystając z okazji, że krócej prauję w tym tygodniu, zasiadłam do lektury ofiarowanego mi (wspaniałomyślnie przez mojego szwagra - dzięki Artur!) brytyjskiego czasopisma "Country homes".
Uwielbiam oglądać takie perełki, zawsze można w nich coś ciekawego znaleźć, a biorąc pod uwagę, że remontuję domek na wsi, to gazeta w sam raz dla mnie - wiejskiego konserwatora zabytków;)
Ten numer poświęcony jest "seaside cottage" i wszelkiego rodzaju wnętrzom wiejskich domków nad brzegiem morza, dekoracjom z drewna, muszelek i kamieni nadbrzeżnych...
Ponad 60 stron pięknych zdjęć i inspiracji:))) Do tego
herbatka z pomarańczą, łakocie i śpiący Adaś...chwilo trwaj!!!
Ta ściana w tle jest genialna - biała, chropowata powierzchnia i te belki...
Pokój dziecięcy - chciałbym, żeby był biały, z girlandą i białymi mebelkami...
Zachwycające ozdoby z tzw. "driftwood" - Madziu, proszę o jakieś "zdrabne" tłumaczenie z angielskiego;)
I te dodatki: błękit, czerwień, paski, kotwice i muszelki - to moje must have!
A na koniec zgłaszam wniosek formalny:
jeśli ktoś z Was wybiera się w najbliższym czasie do Anglii, to nie pogniewam się, gdy przywiezie mi taki oto czajniczek firmy Next:))))))
Z wyrazami wdzięczności:)
Marta







