Hej, hej!!!
No i nareszcie jest obiecana fotorelacja ze Stambułu:) Na zdjęcia musieliście trochę czekać, ponieważ to mój brat był głównym fotoreporterem naszej wyprawy. I tutaj też małe wyjaśnienie: Wojtek lubuje się w robieniu zdjęć nietypowych, klimatycznych, niekoniecznie "widoczków", dlatego niech Was nie zdziwi uwieczniony bezpański kot czy sprzedawca ze straganu:)
Tureckie baklawy, chałwy i lokum (zwane po polsku rachatłukum) niesamowicie słodkie i tłuste, pełne orzechów, pistacji i miodu... Ja najbardziej lubię lokum, gumiaste kostki o konsystencji galaretki, posypane cukrem pudrem, wiórkami kokosowymi lub pistacjami. Pyszota:)
A to rodzaj lizaka?gumy rozpuszczalnej?jakoś nie mieliśmy odwagi spróbować owego specyfiku, pewnie niesamowicie słodkiego, jak większość deserów tureckich. Sprzedawca nawijał tę substancję na patyczek od szaszłyków i powstawała z tego taka tęczowa spirala, przypominająca lizaka lub lody. A może ktoś z Was wie, co to jest i jak się fachowo nazywa???
Kolejne zdjęcie z cyklu smaki miasta: na każdym rogu ulicy straganiki z pieczonymi kasztanami i z kukurydzą:)
Restauracja, gdzie "na żywo" obserwujemy proces przygotowywania pysznych pierożków "börek" z farszem mięsnym lub warzywnym. Stolnica, wałek, ciasto - jak widać pani zna się na rzeczy:)
Nawet szpadka, na którą nabity był kebab (z baraniny, a jakże!) wydawała mi się niezwykle interesująca...
W następnym poście trochę zabytków i historii tego pięknego miasta.
Braciszku, bardzo dziękuję i poprosimy o więcej:))))) - chociaż marnie to widzę, bo feria się zaczynają.....
Pozdrawiam serdecznie i zmykam!!!
Ściskam wyjątkowo gorąco tych, którzy jutro muszą, niestety, iść do pracy!!!!
Trzymajcie się cieplutko!!! Mam trochę wolnego w tym tygodniu, więc zaglądajcie tutaj w wolnej chwili! Mam już pomysły na nowe posty, jeden nawet "skarpetkowy" hihi
Marta