...zwykły planer, dzięki któremu pamiętam o wszystkich "rzeczach-natychmiast-do zrobienia". Bez niego nie funkcjonuję, bo moja pamięć ulatuje z prędkością światła i już nieraz zdarzało mi się zapomnieć o zebraniach u syna w szkole czy zaplanowanych z półrocznym wyprzedzeniem wizytach u lekarza!
Nauczyłam się z tym żyć i wiem już, że im więcej rzeczy, które mi przypominają o danej sprawie, tym lepiej.
A że nie mam sekretarki a supełków wiązać już nie mam siły, więc musi być planer:)
Postanowiłam zrobić mu lekki "tunning", żeby był inny, oryginalny a nie bylejaki...W takim "podrasowanym" od razu szybciej się zapisuje wszystkie, nawet te najmniej przyjemne sprawy (wizyta u dentysty brrr) no i ma się pewność, że nikt obook nie ma takiego samego!
Jak zwykle w ruch poszły koronki, papierki ozdobne, naklejki...
Efekt końcowy może nie zwala z nóg,ale moim zdaniem jest znacznie lepiej. Zresztą zobaczcie sami:
widok PRZED:
A oto efekt PO moich poprawkach:
I jeszcze widok z tyłu:
Nie miałam za wiele czasu i było już trochę późno i dlatego mam nadzięję, że jeszcze coś dorzucę...
"Koronkomania" to moja kolejna przypadłość...Chyba nie ma miejsca, gdzie bym jej nie przyczepiła, przykleiła czy przywiązała:)
To chyba mam być ja, tylko w wersji bez okularów;)
Ten napis jest prawdziwy w stu procentach! Całe serce wkładam w te moje dłubaninki i nawet jeśli nie jest to nic wielkiego, to cieszy mnie jak dziecko.
Mam jeszcze do wyklejenia środki okładek i już myślę co tam będzie! Nie może zabraknąć tego co kocham, czyli nutek, ważek, motywów muzycznych czy Audrey Hepburn;))))))
Przepraszam za jakość zdjęć, ale robiłam je już przy sztucznym oświetleniu i wiadomo...
Ech życie matki-Polki....
Buziaki i dobrej nocy:)
Marta