Wpadłam jak śliwka w kompot......
w szał świątecznych dekoracji:)
Już dosyć patrzenia, inspirowania się, trzeba w końcu samemu wziąć się do roboty!
Pamiętacie mój "autorski" wieszak, pokazywałam go TUTAJ
Odgrzebałam stare słoiczki (kupione na przecenie w Jysku), trochę sizalu, perlicze piórka ("skradzione" na zaprzyjaźnionej farmie:) i wydmuszki z jajek przepiórczych (no z nimi to mi się najdłużej zeszło!!!)
Potem już tylko pakowanie (im bardziej niedbale tym lepiej) i gotowe!
Ciąg dalszy nastąpi....
xoxoxo









