środa, 9 lipca 2014

Slowlajf....

Z Londynu do Stężycy...
Z wielkiej aglomeracji do małej wsi nad rzeczką...
To lubię...
Leniwe popołudnie na wsi, zimna woda z miętą i cytryną, dobra książka - tylko tyle i aż tyle!
Na naszej wsi łatwiej jest mi/nam się odciąć od tego wszystkiego, co tak naprawdę pochłania moją energię i czas a przy okazji wcale mnie nie rozwija... Tutaj brak telewizji, brak komercyjnych stacji radiowych (odbiera tylko Program Pierwszy Polskiego Radia - kiedy ostatnio słyszeliście hejnał z Wieży Mariackiej o 12.00??????;), brak internetu, brak durnych gazetek plotkarskich...  
Człowiek sięga wtedy po dobrą książkę, ciekawą gazetę, słucha konkretnej muzyki albo rozmawia, rozmawia, rozmawia, rozmawia...
Czasem po prostu siedzi i obserwuje....
Dzieciaki odcięte od komputerów i tabletów zaczynają wymyślać przeróżne zabawy ( o tym niebawem!)
:)
 Taki nasz wiejski slowlafj, którego i Wam życzę!

P.S. Dziękuję za wszystkie komentarze!!! Każdy czytam z wypiekami na twarzy, są one dla mnie bardzo ważne i inspirują do dalszego działania! Pozdrawiam nowe twarzyczki i postaram się Was wkrótce odwiedzić!   

poniedziałek, 7 lipca 2014

I love London

Za różnorodność, tolerancję i akceptację, za to, że tutaj nic nie dziwi...
Za kulturę odpoczywania w centrum miasta na kocyku w parku...
:)
St.James Park
Za bułeczki (scones) i inne słodkości...
Za dystans i poczucie humoru...
Za czarne taksówki, piętrowe autobusy, Oxford Street i szał zakupów...
Za komunikację, linie metra, dzięki którym jesteśmy w stanie w jeden dzień zobaczyć tyyyyle atrakcji (i za darmowe przejazdy dla dzieci:))))
Już Was więcej nie będę "katować" fotkami z Lądka, chociaż nie powiem, jest tego trochę.
Mina Janka bezcenna: jeszcze tam wrócimy!!!!!!

piątek, 4 lipca 2014

London mix

"Nie ma takiego miasta Londyn!!!Jest Lądek, Lądek Zdrój" - wołała oburzona pani z okienka w kultowym filmie "Miś"...
Otóż proszę Państwa, dziś oświadczam stanowczo i w pełni świadomie, że istnieje takie miasto jak LONDYN:) 
Dowód: ponieżej!
\
"Wielki" Ben i jego tarcze, z których każda ma 7 metrów średnicy i składa się z 312 szklanych tafli!
Tuż przed wejściem na London Eye:)
Koło Milenijne ma 32 kapsuły (czyli tyle, ile jest gmin w Londynie) i porusza się z niewielką prędkością. Kabiny mieszczą do 25 osób i mogą być wynajmowane na brunch, lunch, przyjęcia a nawet ceremonie ślubne:)
Zmiana warty konnej przy Whitehall to stary zwyczaj, który gwardia wypełnia już od 350 lat!

Pałac Buckingham z pomnikiem królowej Wiktorii.
Tower Brigde i jego zwodzony most.
Zbiory Galerii Narodowej robią wrażenie nawet na osobach zupełnie nie wrażliwych na sztukę czy piękno przyrody.Nasz syn oszalał zupełnie. W tym miejscy spędziliśmy ponad 3 godziny i jeszcze nie wszystko zobaczyliśmy...
Olbrzymie zbiory minerałów, kosci dinozaurów, sekwoja o obwodzie 15 metrów czy olbrzymi skorpion zrobią na każdym dziesięciolatku wrażenie:) 
W British Museum zgromadzono dziedzictwo kulturowe z wszystkich kontynentów. Zmęczeni poszukiwaniem Piotrka z Bagien, którego ciało przetrwało w torfowisku 2 tysiące lat oraz egipskich mumii odpoczywamy:)
Londyn po raz kolejny okazał się dla nas łaskawy i pogoda dopisała!
Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca?????
c.d.n.

środa, 18 czerwca 2014

Let's go to London czyli o podróżnych smakołykach...

Czerwiec to dla mnie czas najbardziej wytężonej pracy....
Tym bardziej cieszą wolne dni i długi weekend czerwcowy:)
Tym razem w planach wizyta w stolicy Wielkiej Brytanii!!!!
Can't wait!
Składniki na 12 babeczek:
Na drogę każdy z nas zapakuje muffinkę (wiem, wiem, powinnam upiec typowo brytjski przysmak bułeczki scones....ech, następnym razem!)
Muffin, jak muffin, każdy wie, jedyna modyfikacja to migdałowa kruszonka na wierzchu - po prostu pycha!
Przepis na 16 babeczek wyglada nastepująco:

Babeczki:
2 i 1/3 szklanki mąki
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka sody
3/4 szklanki cukru (można użyć jasnego brązowego cukru)
2 jajka
100g masła
230g naturalnego jogurtu
2/3 łyżeczki aromatu śmietankowego
180-200g umytych, obranych truskawek
Kruszonka:
2,5 łyżki zimnego masła
4 łyżki mąki
4 łyżki jasnego brązowego cukru
6 łyżek płatków migdałowych
1/2 łyżeczki cynamonu

Kruszonka:
1. Wymieszać razem mąkę, cynamon i cukier. Dodać posiekane masło i rozcierając je palcami z mąką, zrobić kruszonkę. Następnie wsypać płatki migdałowe i wymieszać.  
Babeczki:
2. Masło roztopić.
3. Truskawki drobno pokroić.
4. Wymieszać razem mąkę, proszek do pieczenia i sodę.
5. W drugiej misce wymieszać jogurt, jajka, aromat i masło.  Dodać cukier i mąkę, krótko wymieszać (ciasto wychodzi gęste).  Wsypać pokrojone truskawki, delikatnie, krótko wymieszać.
6. Ciasto przełożyć do formy na muffinki wyłożonej papierowymi foremkami lub posmarowanej masłem i posypanej mąką. Na wierzch babeczek położyć kruszonkę, lekko ją dociskając do ciasta.
7. Muffinki piekłam w temperaturze 190oC przez około 25-28 minut (ja je piekę trochę dłużej) na funkcji góra-dół.
 Zupełnie niechcący muffinki posłużyły jako "rozweselacz" dla fantastycznej babeczki z bogatym wnętrzem - buźka Aguś!!!
Do Londynu zabieram prawie pustą walizkę i aparat....Co z tego wyniknie???? Zobaczymy:) 
Marta 

niedziela, 8 czerwca 2014

Pora na piknik!!!!

Nasza rodzina cierpi na nieuleczalna chorobę...
Wrodzone i z pewnością nieuleczalne ADHD sprawia, że nie możemy usiedzieć w miejscu:)
Rowery, koszyczek z przekąskami i kocyk i ruszamy na piknik!
Dzieciaki zachwycone perspektywą pikniku, nie zwracały uwagi na fakt, że tata wybrał najdłuższą trasę...  
Pragnienie najlepiej ugasić wodą z listkiem mięty i truskawką:)
Wiem, wiem, fanaberia z mojej strony, że na piknik zabrałam porcelanowe talerzyki, szklaneczki i widelczyki, ale ja po prostu nie cierpię jeść z plastiku.....
Mój stary "holender" dał radę to wszystko "przytargać"!
Tak mało potrzeba, żeby się dobrze bawić:)
Poker face!
 W trakcie było już bardzo prozaicznie: graliśmy w uno, badmintona, zajadaliśmy mini kiełbaski i bułeczki, wafelki od babci, arbuza z miętą (mniam!) etc....W drodze powrotnej młody nie usnął tylko dzięki wybojom na naszych poslkich dróżkach:)

Równie udanych wypadów rowerowo-piknikowych życzę Wam kochani!!!!

niedziela, 4 maja 2014

Tarasowy sneak peak

Hej, hej!!!
Weekend majowy to w naszym przypadku praca na wsi.
Konkretnie mówiąc praca na, lub raczej "przy" tarasie;)
Po "wnikliwej" analizie zdecydowaliśmy się na ryflowaną deskę modrzewiową...
Zaimpregnowana i zaoolejowna powinna starczyć na długie lata. Pożyjemy-zobaczymy:)
Nasi tatusiowie oraz mój dzielny mąż dzielnie wzięli się do pracy: przybijali, przykręcali, mocowali...
Tu i ówdzie jeszcze trochę brakuje, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie cyknąć kilku fotek tak na szybko!
Jeszcze barierka, jakiś stół i ława, jeszcze kwiaty, ale ja już się cieszę:)
Już można tupać, tańczyć i wywijać hołubce, prawda??????
Buźka!
P.S.1 Pozdrawiam nowych podglądających!!!!
P.S.2 do "Anonimka", który pytał o malowanie pieca kaflowego: odpowiedź pod postem z pytaniem:)

sobota, 3 maja 2014

Better days are comming:)

Tym razem nie tylko sobota i niedziela, ale także czwartek i piątek!
Długi weekend majowy rozpoczął się pięknie i słonecznie.
1 maja uczciliśmy pracą na działce, a potem posiadówką przy grillu razem z rodziną i przyjaciółmi:)
Dziś już niestety pada, ale za to plan wykonany!!! Taras prawie skończony, zieleń zadbana, przybyło kilka nowych drzewek....
A Wam jak mija majóweczka???